Mam trzy miski kupione w sklepach zoologicznych: plastikowom, drugą plastikowom (gdy była mała uszy wpadały jej do jedzenia i nic nie dało się z tym zrobić 8), nie mogliśmy jej przecież myć uszu po każdym posiłku, spinanie spinaczami też nie wchodziło w grę; w końcu ktoś poradził nam, by kupić miskę wąską i wysoką - w końcu uszy zostawały na zewnątrz ) i metalowom, od której po dłuższym używaniu odkleiła się guma. Pies panicznie boi się dźwięku szurania tej miski, więc o zbliżeniu się do niej nie ma mowy... Poza tymi miskami, gdy pies w lecie w ogóle nie chce wchodzić do domu (za gorąco) za miski na wodę służą duże pojemniki po lodach, albo nasze ludzkie miski (oczywiście potem ludzie już z nich nie jedzą). |